sobota, 20 września 2014

Niewiedza wójtowska. Czyli znów nie mam odpowiedzi

Jestem strasznie arogancka. Tak, tak ... Tak właśnie drogą nieoficjalnych kanałów informacji, dowiaduję się kilka nowych rzeczy o sobie. No, cóż - ocena zachowania jest zazwyczaj sugestywna w odniesieniu do doświadczeń oraz punktu widzenia osoby wystawiającej tę ocenę. Na moją złożyło się pewnie kilka moich, być może szczególnie uciążliwych dla niektórych kolegów radnych i Wójta Czesława Bułki, cech takich jak: pracowitość i zaangażowanie w to co robię, dociekliwość i wiedza z zakresu administracji samorządowej oraz brak zależności, każących mi wyrzec się własnego zdania.
W naszej gminie praktykowana jest prosta zasada, na sesji najlepiej nie pytać, sprawę trzeba załatwiać w gabinetach Urzędu lub na komisjach. A jak się już jest osobą, która nie zawsze zgadza się z propozycjami rozwiązań Pana Wójta, nie ma się zrozumienia, a co najgorsze Pan Wójt jej nie odpowie, bo może ta osoba coś wyciągnie, napisze, umieści w sieci... Tak też myślałam do czasu ostatniej sesji. Mam w swoim "aroganckim"' zwyczaju pytać o istotne kwestie, w tym notorycznie i nachalnie o rzecz, wydawało by się prostą - budowę dwóch lamp na Zagłęboczu.

Równe i równiejsi. Czyli o kobietach w gminie Porąbka




Często zastanawiam się, jak w naszej gminie funkcjonuje równouprawnienie płci w wydawaniu pieniędzy na konkretne, społeczne potrzeby. Przecież gmina ściąga podatki od wszystkich bez względu na płeć i tu podziałów nie ma. Gmina ma określone zadania do zrobienia, by zaspokoić potrzeby swoich ponad 15 tysięcy mieszkańców, w tym 51% kobiet i 49% mężczyzn. W samorządzie funkcjonuje zasada solidaryzmu i czasami środki wszystkich mieszkańców pokrywają pewne potrzeby wybranych grup. Ale czasami mamy przy tym do czynienia z jawną niesprawiedliwością. Ostatnio uświadomiły mi to konkretne wydarzenia. Pierwsze wątpliwości zasiała znajoma, opowiadając o swojej córce. Otóż zaczęły się wakacje i jej córka często spędza czas na LKSie – Świetnie, a co ćwiczy ? – pytam.

O kanalizacji czanieckiej - słów kilka

Nasza gmina ściekami płynie – to fakt. Ale co zrobiliśmy przez te wszystkie lata, gdy można było coś zrobić ? Zostaliśmy w tyle za ościennymi gminami, zostaliśmy jako mieszkańcy sami.
Nowych nitek kanalizacji dawno nikt nie widział. Choć potrzeba otwarcia nowego przedszkola w Kobiernicach oraz cudowny i nieprzewidywalny przypływ gotówki do kasy gminnej spowodował odgrzebanie planów podłączenia do kanalizacji kilku obiektów gminy w Kobiernicach. Mimo, że przetarg jest już ogłoszony po raz trzeci to w dalszym ciągu chętnego na realizację nie ma.
Wszystkie napisane i zgłoszone do dofinansowania ze środków unijnych projekty naszej gminy co do kanalizacji, albo nie kwalifikowały się do realizacji, bo wskaźniki koncentracji nie puszczały (2009 r.), albo jak w przypadku Bujakowa – już po otrzymaniu decyzji o dofinansowaniu Wójt podpierając się opinią Komisji Rady z budowy kanalizacji zrezygnował.
Problem w tym, że czasu nie da się odwrócić, a rozdanych pieniędzy rozdać jeszcze raz.
 Jednak końcem maja 2014 r. jakoś tonący brzytwy się chwycił.